Star InactiveStar InactiveStar InactiveStar InactiveStar Inactive
 

Lokalizacja produktu
Ten wieloznaczny termin w każdym ze znaczeń odnosi się do tłumaczeń, warto jednak rozróżniać jego użycie w zależności od kontekstu. Oraz kiedy łączą się one ze sobą. Co ciekawe, uwidaczniają się tutaj różnice między językami. Za granicą ten termin nie jest już homonimem dla dwóch odrębnych zjawisk.

 

 

 

 

 

Lokalizacja produktu – termin o wielu znaczeniach

Ten wieloznaczny termin w każdym ze znaczeń odnosi się do tłumaczeń, warto jednak rozróżniać jego użycie w zależności od kontekstu. Oraz kiedy łączą się one ze sobą. Co ciekawe, uwidaczniają się tutaj różnice między językami. Za granicą ten termin  nie jest już homonimem dla dwóch odrębnych zjawisk. Na przykład, po angielsku wyróżnia się dwa osobne pojęcia - ,,localasation” oraz ,,SEO”. Jest to regularnie spotykane zjawisko przy tłumaczeniu terminów, że jedno słowo o wielu znaczeniach w pierwszym języku ma wiele ekwiwalentów w drugim języku. Poniżej opowiemy o nich nieco więcej, aby rozwikłać zagadkę, dlaczego po polsku obydwa tłumaczone są na te same słowo.

Czym tak właściwie jest lokalizacja produktu?

Zacznijmy więc od znaczenia numer jeden. W tym przypadku lokalizacja produktu będzie oznaczać proces adaptacji wcześniej przetłumaczonego materiału, tak, aby przystosować go do potrzeb danego kraju lub regionu. Różni się ona od samego tłumaczenia tym, że opiera się na kompleksowej analizie kultury docelowej. Ma ona na celu odpowiednie przystosowanie danego produktu do potrzeb rynku lokalnego. Z akademickiego punktu widzenia o początkach lokalizacji można mówić od początku lat 80. ubiegłego wieku. Wtedy też zaczęto opisywać tzw. „zwrot kulturowy”. Nieco później, w 1990 roku Susan Bassnett i André Lefevere wydali jedną z najbardziej kluczowych dla translatoryki publikacji. Jej tytuł to „The growth of Translation Studies as a separate discipline is a success story of 1980s”. Nie istnieje jego oficjalne tłumaczenie. Badacze opisywali w niej dokładnie zwrot kulturowy – uznali wtedy, że należy wyjść poza granice lingwistyczne i filologiczne. Przekład badań zaczął być określany już nie transfer językowy, a międzykulturowy. Podobnie, w 1988 roku, brytyjski naukowiec Peter Newmark wyróżnił ekwiwalent kulturowy, funkcjonalny i opisowy. W przypadku ekwiwalentu kulturowego wyrażenie kulturowe z kraju źródłowego zastępujemy takim z kraju docelowego; funkcjonalnego - używamy słowa neutralnego dla obu kultur; a opisowego – wyrażamy wyrażenie charakterystyczne dla danej kultury w kilku słowach. Ogólnie rzecz biorąc, lata 80. i 90. XX wieku były przełomowe, jeśli chodzi o lokalizację produktu. Co ciekawe, pierwsza teoria dotycząca kultury pojawiła się w… XIX wieku! W „O różnych metodach tłumaczenia” z 1813 roku, napisanego na podstawie notatek z wykładów Friedricha Schleiermachera, możemy przeczytać, że tłumacz to pośrednik kulturowy.
Nastawienie się na transfer kulturowy i lokalizację produktu było całkiem dużym zwrotem w translatoryce. Wcześniej język uważano jedynie za system znaków, a jako idealne tłumaczenie – dosłowne, nastawione na kulturę kraju wyjściowego. Później zaczęto dostrzegać, że to Klient, odbiorca powinien być na pierwszym miejscu. To jemu powinno się dobrze czytać dany tekst, nie należy na siłę wrzucać go w nieznaną mu kulturę. Niekiedy też tłumaczenie dosłowne w kwestiach wrażliwych kulturowo może spowodować uczucie urazy, obrażenia.


Odpowiedni transfer kulturowy jako klucz do dobrego tłumaczenia

Z biegiem czasu firmy zaczęły uświadamiać sobie, że odpowiednia lokalizacja produktu jest niezbędna do osiągnięcia sukcesu na zagranicznych rynkach. Samo przetłumaczenie swojej kampanii reklamowej czy innego produktu i puszczenie ich w świat jest uważane za niepoprawne działanie marketingowe. Takie działanie może wywołać również szereg nieporozumień w kraju, do którego kierujemy dany produkt. Tłumacz lokalizacyjny musi zwracać szczególną uwagę na przeróżne aspekty, nawet takie jak kolor i jego symbolika. Najpopularniejszym i najłatwiejszym materiałem do zbadania zastosowania lokalizacji będą oczywiście reklamy. Niemniej jednak, praktycznie każde tłumaczenie może być rozpatrywane pod kątem transferu kulturowego. Często te audiowizualne – gry, filmy, seriale itd. oraz literackie. Jedynie tłumaczenia specjalistyczne ścisłych dyscyplin naukowych nie pozostawiają tutaj dużego pola do popisu, chociaż i tutaj coś się znajdzie. Chociażby gramatyka, czy ta niespecjalistyczna część słownictwa. A także to, czy idziemy bardziej w stronę kalk językowych czy jednak rodzimie brzmiących terminów.
Dobrze będzie zobrazować jak wygląda lokalizacja produktu w tym znaczeniu na konkretnych przykładach. Zacznijmy od tych dobrych. Jako pierwsza organizacja WWF, która włożyła wiele wysiłku nie tylko w tłumaczenie swoich treści, ale także w dostarczanie właściwych treści właściwym użytkownikom. Odwiedzając amerykańską wersję strony, użytkownicy mogą zapoznać się z badaniami na temat zmniejszającej się populacji motyli monarchów. Natomiast odwiedzając stronę hiszpańską, mogą bezpośrednio przeczytać o Godzinie dla Ziemi. WWF jest w stanie zapewnić bardziej przekonujące doświadczenie z treściami, które zawsze wydają się świeże i istotne. Dzieje się tak poprzez podkreślanie informacji, które mają największe znaczenie dla czytelników.
Kolejnym przykładem dobrego przykładu zastosowania lokalizacji, który dodatkowo opłacił się firmie, będzie specjalizująca się w sprzedaży odzieży strona internetowa  ASOS. Oczywiście,  przetłumaczył on swoją stronę i wszystkie informacje o produktach na siedem najpopularniejszych języków. Jednak ASOS oferuje również 10 metod płatności, akceptuje 19 walut i automatycznie wybiera odpowiedni język i walutę dla każdego odwiedzającego. Sprzedawca detaliczny rozszerza swoje wysiłki lokalizacyjne na kilka namacalnych elementów swojej działalności. Oferuje on unikalne oferty i promocje dla każdego regionu, a także zoptymalizowaną wysyłkę za pomocą dużej sieci partnerskiej międzynarodowych przewoźników. Hitem okazały się również zlokalizowane rozwiązania w zakresie zwrotów, takie jak korzystanie z usługi LaPoste dla francuskich kupujących.
Koniec końców, tak profesjonalne podejście do tematu pozwoliło firmie na zwiększenie sprzedaży o 149% w ciągu ostatnich 5 lat. Jak widać, warto prawidłowo korzystać z dobrodziejstw odpowiedniego transferu kulturowego.
Dla zobrazowania skali zjawiska przytoczymy również przykład negatywny. A może zdarzyć się to nawet takiemu międzynarodowemu gigantowi jak Pepsi. Kiedy reklamowali się w Indiach, nieumyślnie promowali pracę dzieci, co ze zrozumiałych względów rozwścieczyło mieszkańców tego kraju. To tylko dowodzi, jak ważna jest lokalizacja. Nie chcesz przecież wypaść nieprofesjonalnie, używając niepoprawnych gramatycznie zdań lub mówiąc jedno, ale mając na myśli coś innego.


Pozycjonowanie – ale o co w tym chodzi?

Teraz przyszła pora na omówienie znaczenia numer dwa. A mianowicie – lokalizacja produktu z znaczeniu „pozycjonowanie” czy „SEO”. SEO to angielski akronim dla ,,search engine optimization’’, czyli po polsku optymalizacja dla wyszukiwarek internetowych. W bardzo dużym skrócie chodzi o to, żeby nasze przetłumaczone dzieło pojawiało się jak najwyżej w wynikach wyszukiwania przeglądarek internetowych. Tłumaczenia SEO cieszą się rosnącym zainteresowaniem wśród klientów biur i agencji tłumaczeniowych w obecnej erze cyfrowej. Poza tłumaczeniem samym w sobie łączy ono jeszcze kilka elementów. Chodzi m.in. o marketing i copywriting. Szkolenie w zakresie copywritingu jest niezbędnym elementem, aby zostać tłumaczem SEO. Optymalizacja dla wyszukiwarek internetowych to tylko część tłumaczenia, które masz za zadanie wykonać. Należy zrozumieć różne rodzaje tekstów marketingowych i techniki ich pisania. W ten sposób można zidentyfikować, jak robi to autor tekstu źródłowego i spróbować to odtworzyć. Lub znaleźć odpowiednik tej techniki w tłumaczeniu. Interesującą częścią pisania tekstów marketingowych jest to, że można łamać zasady. To coś, co nie przychodzi łatwo tłumaczom, którzy są zazwyczaj zdecydowanymi zwolennikami dyscypliny językowej. Potrzeba szkolenia z marketingu jest już bardziej oczywista. W końcu tytuł, poza tym, że ma pojawić się jako pierwszy w wynikach wyszukiwania, ma przyciągnąć uwagę potencjalnego czytelnika. A także sprawić, aby nie chciał on już szukać niczego poniżej. Jednak to jeszcze nie koniec, gdyż poza dobrym tytułem, treść artykułu powinna skutecznie zatrzymać go na naszej stronie. Ponadto, marketing przydaje się w copywritingu, jak już wcześniej wspominaliśmy.
Nasi tłumacze specjalizują się w tłumaczeniu SEO, także możesz oddać tłumaczenie stron internetowych w nasze ręce i nie martwić się o lokalizację produktu. Istotne jest również to, aby dobrze przetłumaczyć treść całej strony internetowej. Lokalizacja, tutaj w obydwu znaczeniach, nie kończy się na tytule.



Nie ma tego na pierwszej stronie w Google? Czyli to nie istnieje.

Krążą legendy, że druga strona w Google istnieje. Nie jest to jednak pewne, gdyż nikt tam jeszcze nie zajrzał. Dlatego też warto postarać się, aby znaleźć się na szczycie listy wyszukiwani. Skoro wiemy już, czym jest pozycjonowanie i czego ono wymaga, to teraz przyjrzyjmy się temu, jak zrobić je dobrze. W pierwszej kolejności przeprowadź wcześniej analizę rynku w tej sprawie. Nie można po prostu przetłumaczyć słów kluczowych i mieć nadziei, że wszystko będzie dobrze. Każdy język ma swoje własne podejście do komunikacji, w tym kolokwializmy. Jest to przeciwieństwo do używania dokładnego, dosłownego tłumaczenia tych samych słów, których Ty używasz w tekście wyjściowym. Ważne jest, aby usiąść i rzeczywiście przeanalizować każdy ważny aspekt. Powinno się ustalić, na które słowa kluczowe warto zwrócić uwagę w języku docelowym i używać ich priorytetowo podczas procesu tłumaczenia. Idealnie byłoby znaleźć tłumacza lub biuro tłumaczeniowe, które wie, jak dobrać odpowiednie terminy dla SEO. Kogoś, kto mówi płynnie  w obydwu językach. Ta kombinacja jest niezbędna, jeśli chcesz odkryć i wpleść odpowiednie słowa kluczowe podczas tłumaczenia swoich treści.
Podsumowując, lokalizacja produktu w tym znaczeniu to złożony proces. Należy wziąć pod uwagę element kulturowy. Ludzie będą szukać różnych rzeczy w różnych celach, więc zwykłe tłumaczenie nie wystarczy. Należy wziąć pod uwagę takie aspekty jak: które wyszukiwarki są popularne w danym kraju; a także algorytmy, którymi posługują się one przy tworzeniu rankingu stron. Dużo uwagi należy poświęcić na badanie słów kluczowych, aby zrozumieć poszczególne słowa kluczowe, które są używane w danym obszarze. Niezwykle ważna jest również świadomość odmiennej terminologii, takiej jak slang, idiomy, hybrydy z językiem angielskim i różnice dialektalne. W ten sposób maksymalizujesz swoje szanse na poszerzenie bazy klientów i zwiększenie świadomości swojej marki i usług wśród nowych odbiorców. Dlatego warto wybrać dobre biuro tłumaczeń, które oferuje dodatkowe usługi, takie jak SEO.


Trendy językowe w pozycjonowaniu

Jeszcze w 2003 roku około 80% wszystkich stron internetowych było w języku angielskim. Wzrost liczby użytkowników Internetu w skali globalnej spowodował, że obecnie to mniej niż 25% wszystkich stron. Ale zacznijmy od początku. 6 sierpnia 1991 r. brytyjski fizyk Tim Berners-Lee w opublikował pierwszą w historii stronę internetową WorldWideWeb (W3). Zagłębiając się dalej w statystyki, w 2003 roku było niecałe 50 milionów stron w Internecie. Czyli w 2003 było niecałe 40 milionów stron w języku angielskim i 10 milionów w innych językach. Na stan ze stycznia 2021 roku w Internecie było 1.83 miliarda stron. To oznacza, że stron anglojęzycznych było nieco poniżej 450 milionów (!), a innych ponad 1.3 miliarda. Jak widać, konkurencja nie jest mała, a do tego cały czas rośnie. Użytkowników Internetu na całym świecie było 4 783 503 852, a przewidywana sprzedaż e-commerce za pełny 2021 rok osiągnie wartość 4.9 biliona dolarów.  Do tego, sama Google przetwarza teraz około 7 miliardów zapytań dziennie na całym świecie. Dlatego warto skorzystać z pomocy naprawdę dobrych tłumaczy SEO, aby wybić się spośród tylu rywali. Oprócz uważanego za międzynarodowy języka angielskiego, w ofercie biura tłumaczeń Linguaforum jest ponad 50 innych języków. Zwłaszcza, że poza Europą i Stanami Zjednoczonymi, Azja kontynuuje tendencję do posiadania największej liczby użytkowników Internetu na świecie. Jesteśmy więc pewni, że uda nam się pomóc praktycznie każdej osobie, która się do nas zwróci.


Co jest najważniejsze ?

Lokalizacja produktu w tłumaczeniu niejedno ma imię. Może dotyczyć odpowiedniego transferu kulturowego między językiem wyjściowym a docelowym, ale również pozycjonowania w wynikach wyszukiwania przeglądarek internetowych. Różne znaczenie tego terminu nie są jednak sobie przeciwstawne, a niejako uzupełniają się. Odpowiednia lokalizacja w sensie transferu kulturowego jest kluczowa, aby lokalizacja w znaczeniu optymalizacji dla wyszukiwarek internetowych była skuteczna. Z drugiej strony, bez odpowiedniego pozycjonowania, nawet najlepsza lokalizacja w sensie językowym najpewniej przepadnie gdzieś w czeluściach Internetu. A konkurencja jest ogromna, właściwie w każdym z języków. Dlatego też warto poradzić się w tej kwestii profesjonalisty, który był dodatkowo przeszkolony z marketingu i copywritingu. Może być to konieczne, jeśli chcemy wypromować swoje towary i usługi poza granicami kraju, którego języka używamy od dziecka.

 

Lokalizacja produktu
Ten wieloznaczny termin w każdym ze znaczeń odnosi się do tłumaczeń, warto jednak rozróżniać jego użycie w zależności od kontekstu. Oraz kiedy łączą się one ze sobą. Co ciekawe, uwidaczniają się tutaj różnice między językami. Za granicą ten termin nie jest już homonimem dla dwóch odrębnych zjawisk.

 

 

 

 

 

Lokalizacja produktu – termin o wielu znaczeniach

Ten wieloznaczny termin w każdym ze znaczeń odnosi się do tłumaczeń, warto jednak rozróżniać jego użycie w zależności od kontekstu. Oraz kiedy łączą się one ze sobą. Co ciekawe, uwidaczniają się tutaj różnice między językami. Za granicą ten termin  nie jest już homonimem dla dwóch odrębnych zjawisk. Na przykład, po angielsku wyróżnia się dwa osobne pojęcia - ,,localasation” oraz ,,SEO”. Jest to regularnie spotykane zjawisko przy tłumaczeniu terminów, że jedno słowo o wielu znaczeniach w pierwszym języku ma wiele ekwiwalentów w drugim języku. Poniżej opowiemy o nich nieco więcej, aby rozwikłać zagadkę, dlaczego po polsku obydwa tłumaczone są na te same słowo.

Czym tak właściwie jest lokalizacja produktu?

Zacznijmy więc od znaczenia numer jeden. W tym przypadku lokalizacja produktu będzie oznaczać proces adaptacji wcześniej przetłumaczonego materiału, tak, aby przystosować go do potrzeb danego kraju lub regionu. Różni się ona od samego tłumaczenia tym, że opiera się na kompleksowej analizie kultury docelowej. Ma ona na celu odpowiednie przystosowanie danego produktu do potrzeb rynku lokalnego. Z akademickiego punktu widzenia o początkach lokalizacji można mówić od początku lat 80. ubiegłego wieku. Wtedy też zaczęto opisywać tzw. „zwrot kulturowy”. Nieco później, w 1990 roku Susan Bassnett i André Lefevere wydali jedną z najbardziej kluczowych dla translatoryki publikacji. Jej tytuł to „The growth of Translation Studies as a separate discipline is a success story of 1980s”. Nie istnieje jego oficjalne tłumaczenie. Badacze opisywali w niej dokładnie zwrot kulturowy – uznali wtedy, że należy wyjść poza granice lingwistyczne i filologiczne. Przekład badań zaczął być określany już nie transfer językowy, a międzykulturowy. Podobnie, w 1988 roku, brytyjski naukowiec Peter Newmark wyróżnił ekwiwalent kulturowy, funkcjonalny i opisowy. W przypadku ekwiwalentu kulturowego wyrażenie kulturowe z kraju źródłowego zastępujemy takim z kraju docelowego; funkcjonalnego - używamy słowa neutralnego dla obu kultur; a opisowego – wyrażamy wyrażenie charakterystyczne dla danej kultury w kilku słowach. Ogólnie rzecz biorąc, lata 80. i 90. XX wieku były przełomowe, jeśli chodzi o lokalizację produktu. Co ciekawe, pierwsza teoria dotycząca kultury pojawiła się w… XIX wieku! W „O różnych metodach tłumaczenia” z 1813 roku, napisanego na podstawie notatek z wykładów Friedricha Schleiermachera, możemy przeczytać, że tłumacz to pośrednik kulturowy.
Nastawienie się na transfer kulturowy i lokalizację produktu było całkiem dużym zwrotem w translatoryce. Wcześniej język uważano jedynie za system znaków, a jako idealne tłumaczenie – dosłowne, nastawione na kulturę kraju wyjściowego. Później zaczęto dostrzegać, że to Klient, odbiorca powinien być na pierwszym miejscu. To jemu powinno się dobrze czytać dany tekst, nie należy na siłę wrzucać go w nieznaną mu kulturę. Niekiedy też tłumaczenie dosłowne w kwestiach wrażliwych kulturowo może spowodować uczucie urazy, obrażenia.


Odpowiedni transfer kulturowy jako klucz do dobrego tłumaczenia

Z biegiem czasu firmy zaczęły uświadamiać sobie, że odpowiednia lokalizacja produktu jest niezbędna do osiągnięcia sukcesu na zagranicznych rynkach. Samo przetłumaczenie swojej kampanii reklamowej czy innego produktu i puszczenie ich w świat jest uważane za niepoprawne działanie marketingowe. Takie działanie może wywołać również szereg nieporozumień w kraju, do którego kierujemy dany produkt. Tłumacz lokalizacyjny musi zwracać szczególną uwagę na przeróżne aspekty, nawet takie jak kolor i jego symbolika. Najpopularniejszym i najłatwiejszym materiałem do zbadania zastosowania lokalizacji będą oczywiście reklamy. Niemniej jednak, praktycznie każde tłumaczenie może być rozpatrywane pod kątem transferu kulturowego. Często te audiowizualne – gry, filmy, seriale itd. oraz literackie. Jedynie tłumaczenia specjalistyczne ścisłych dyscyplin naukowych nie pozostawiają tutaj dużego pola do popisu, chociaż i tutaj coś się znajdzie. Chociażby gramatyka, czy ta niespecjalistyczna część słownictwa. A także to, czy idziemy bardziej w stronę kalk językowych czy jednak rodzimie brzmiących terminów.
Dobrze będzie zobrazować jak wygląda lokalizacja produktu w tym znaczeniu na konkretnych przykładach. Zacznijmy od tych dobrych. Jako pierwsza organizacja WWF, która włożyła wiele wysiłku nie tylko w tłumaczenie swoich treści, ale także w dostarczanie właściwych treści właściwym użytkownikom. Odwiedzając amerykańską wersję strony, użytkownicy mogą zapoznać się z badaniami na temat zmniejszającej się populacji motyli monarchów. Natomiast odwiedzając stronę hiszpańską, mogą bezpośrednio przeczytać o Godzinie dla Ziemi. WWF jest w stanie zapewnić bardziej przekonujące doświadczenie z treściami, które zawsze wydają się świeże i istotne. Dzieje się tak poprzez podkreślanie informacji, które mają największe znaczenie dla czytelników.
Kolejnym przykładem dobrego przykładu zastosowania lokalizacji, który dodatkowo opłacił się firmie, będzie specjalizująca się w sprzedaży odzieży strona internetowa  ASOS. Oczywiście,  przetłumaczył on swoją stronę i wszystkie informacje o produktach na siedem najpopularniejszych języków. Jednak ASOS oferuje również 10 metod płatności, akceptuje 19 walut i automatycznie wybiera odpowiedni język i walutę dla każdego odwiedzającego. Sprzedawca detaliczny rozszerza swoje wysiłki lokalizacyjne na kilka namacalnych elementów swojej działalności. Oferuje on unikalne oferty i promocje dla każdego regionu, a także zoptymalizowaną wysyłkę za pomocą dużej sieci partnerskiej międzynarodowych przewoźników. Hitem okazały się również zlokalizowane rozwiązania w zakresie zwrotów, takie jak korzystanie z usługi LaPoste dla francuskich kupujących.
Koniec końców, tak profesjonalne podejście do tematu pozwoliło firmie na zwiększenie sprzedaży o 149% w ciągu ostatnich 5 lat. Jak widać, warto prawidłowo korzystać z dobrodziejstw odpowiedniego transferu kulturowego.
Dla zobrazowania skali zjawiska przytoczymy również przykład negatywny. A może zdarzyć się to nawet takiemu międzynarodowemu gigantowi jak Pepsi. Kiedy reklamowali się w Indiach, nieumyślnie promowali pracę dzieci, co ze zrozumiałych względów rozwścieczyło mieszkańców tego kraju. To tylko dowodzi, jak ważna jest lokalizacja. Nie chcesz przecież wypaść nieprofesjonalnie, używając niepoprawnych gramatycznie zdań lub mówiąc jedno, ale mając na myśli coś innego.


Pozycjonowanie – ale o co w tym chodzi?

Teraz przyszła pora na omówienie znaczenia numer dwa. A mianowicie – lokalizacja produktu z znaczeniu „pozycjonowanie” czy „SEO”. SEO to angielski akronim dla ,,search engine optimization’’, czyli po polsku optymalizacja dla wyszukiwarek internetowych. W bardzo dużym skrócie chodzi o to, żeby nasze przetłumaczone dzieło pojawiało się jak najwyżej w wynikach wyszukiwania przeglądarek internetowych. Tłumaczenia SEO cieszą się rosnącym zainteresowaniem wśród klientów biur i agencji tłumaczeniowych w obecnej erze cyfrowej. Poza tłumaczeniem samym w sobie łączy ono jeszcze kilka elementów. Chodzi m.in. o marketing i copywriting. Szkolenie w zakresie copywritingu jest niezbędnym elementem, aby zostać tłumaczem SEO. Optymalizacja dla wyszukiwarek internetowych to tylko część tłumaczenia, które masz za zadanie wykonać. Należy zrozumieć różne rodzaje tekstów marketingowych i techniki ich pisania. W ten sposób można zidentyfikować, jak robi to autor tekstu źródłowego i spróbować to odtworzyć. Lub znaleźć odpowiednik tej techniki w tłumaczeniu. Interesującą częścią pisania tekstów marketingowych jest to, że można łamać zasady. To coś, co nie przychodzi łatwo tłumaczom, którzy są zazwyczaj zdecydowanymi zwolennikami dyscypliny językowej. Potrzeba szkolenia z marketingu jest już bardziej oczywista. W końcu tytuł, poza tym, że ma pojawić się jako pierwszy w wynikach wyszukiwania, ma przyciągnąć uwagę potencjalnego czytelnika. A także sprawić, aby nie chciał on już szukać niczego poniżej. Jednak to jeszcze nie koniec, gdyż poza dobrym tytułem, treść artykułu powinna skutecznie zatrzymać go na naszej stronie. Ponadto, marketing przydaje się w copywritingu, jak już wcześniej wspominaliśmy.
Nasi tłumacze specjalizują się w tłumaczeniu SEO, także możesz oddać tłumaczenie stron internetowych w nasze ręce i nie martwić się o lokalizację produktu. Istotne jest również to, aby dobrze przetłumaczyć treść całej strony internetowej. Lokalizacja, tutaj w obydwu znaczeniach, nie kończy się na tytule.



Nie ma tego na pierwszej stronie w Google? Czyli to nie istnieje.

Krążą legendy, że druga strona w Google istnieje. Nie jest to jednak pewne, gdyż nikt tam jeszcze nie zajrzał. Dlatego też warto postarać się, aby znaleźć się na szczycie listy wyszukiwani. Skoro wiemy już, czym jest pozycjonowanie i czego ono wymaga, to teraz przyjrzyjmy się temu, jak zrobić je dobrze. W pierwszej kolejności przeprowadź wcześniej analizę rynku w tej sprawie. Nie można po prostu przetłumaczyć słów kluczowych i mieć nadziei, że wszystko będzie dobrze. Każdy język ma swoje własne podejście do komunikacji, w tym kolokwializmy. Jest to przeciwieństwo do używania dokładnego, dosłownego tłumaczenia tych samych słów, których Ty używasz w tekście wyjściowym. Ważne jest, aby usiąść i rzeczywiście przeanalizować każdy ważny aspekt. Powinno się ustalić, na które słowa kluczowe warto zwrócić uwagę w języku docelowym i używać ich priorytetowo podczas procesu tłumaczenia. Idealnie byłoby znaleźć tłumacza lub biuro tłumaczeniowe, które wie, jak dobrać odpowiednie terminy dla SEO. Kogoś, kto mówi płynnie  w obydwu językach. Ta kombinacja jest niezbędna, jeśli chcesz odkryć i wpleść odpowiednie słowa kluczowe podczas tłumaczenia swoich treści.
Podsumowując, lokalizacja produktu w tym znaczeniu to złożony proces. Należy wziąć pod uwagę element kulturowy. Ludzie będą szukać różnych rzeczy w różnych celach, więc zwykłe tłumaczenie nie wystarczy. Należy wziąć pod uwagę takie aspekty jak: które wyszukiwarki są popularne w danym kraju; a także algorytmy, którymi posługują się one przy tworzeniu rankingu stron. Dużo uwagi należy poświęcić na badanie słów kluczowych, aby zrozumieć poszczególne słowa kluczowe, które są używane w danym obszarze. Niezwykle ważna jest również świadomość odmiennej terminologii, takiej jak slang, idiomy, hybrydy z językiem angielskim i różnice dialektalne. W ten sposób maksymalizujesz swoje szanse na poszerzenie bazy klientów i zwiększenie świadomości swojej marki i usług wśród nowych odbiorców. Dlatego warto wybrać dobre biuro tłumaczeń, które oferuje dodatkowe usługi, takie jak SEO.


Trendy językowe w pozycjonowaniu

Jeszcze w 2003 roku około 80% wszystkich stron internetowych było w języku angielskim. Wzrost liczby użytkowników Internetu w skali globalnej spowodował, że obecnie to mniej niż 25% wszystkich stron. Ale zacznijmy od początku. 6 sierpnia 1991 r. brytyjski fizyk Tim Berners-Lee w opublikował pierwszą w historii stronę internetową WorldWideWeb (W3). Zagłębiając się dalej w statystyki, w 2003 roku było niecałe 50 milionów stron w Internecie. Czyli w 2003 było niecałe 40 milionów stron w języku angielskim i 10 milionów w innych językach. Na stan ze stycznia 2021 roku w Internecie było 1.83 miliarda stron. To oznacza, że stron anglojęzycznych było nieco poniżej 450 milionów (!), a innych ponad 1.3 miliarda. Jak widać, konkurencja nie jest mała, a do tego cały czas rośnie. Użytkowników Internetu na całym świecie było 4 783 503 852, a przewidywana sprzedaż e-commerce za pełny 2021 rok osiągnie wartość 4.9 biliona dolarów.  Do tego, sama Google przetwarza teraz około 7 miliardów zapytań dziennie na całym świecie. Dlatego warto skorzystać z pomocy naprawdę dobrych tłumaczy SEO, aby wybić się spośród tylu rywali. Oprócz uważanego za międzynarodowy języka angielskiego, w ofercie biura tłumaczeń Linguaforum jest ponad 50 innych języków. Zwłaszcza, że poza Europą i Stanami Zjednoczonymi, Azja kontynuuje tendencję do posiadania największej liczby użytkowników Internetu na świecie. Jesteśmy więc pewni, że uda nam się pomóc praktycznie każdej osobie, która się do nas zwróci.


Co jest najważniejsze ?

Lokalizacja produktu w tłumaczeniu niejedno ma imię. Może dotyczyć odpowiedniego transferu kulturowego między językiem wyjściowym a docelowym, ale również pozycjonowania w wynikach wyszukiwania przeglądarek internetowych. Różne znaczenie tego terminu nie są jednak sobie przeciwstawne, a niejako uzupełniają się. Odpowiednia lokalizacja w sensie transferu kulturowego jest kluczowa, aby lokalizacja w znaczeniu optymalizacji dla wyszukiwarek internetowych była skuteczna. Z drugiej strony, bez odpowiedniego pozycjonowania, nawet najlepsza lokalizacja w sensie językowym najpewniej przepadnie gdzieś w czeluściach Internetu. A konkurencja jest ogromna, właściwie w każdym z języków. Dlatego też warto poradzić się w tej kwestii profesjonalisty, który był dodatkowo przeszkolony z marketingu i copywritingu. Może być to konieczne, jeśli chcemy wypromować swoje towary i usługi poza granicami kraju, którego języka używamy od dziecka.

 

Strona 2

Praca w Holandii - nie tylko latem

Jak przygotować event?