Zdjęcie artykułu
Content marketing niejedno ma imię

„Content is King”, czyli chwytliwa deklaracja Billa Gatesa, od kilku lat trafnie prezentuje istotę content marketingu.

Content marketing niejedno ma imię

2015/12/03 09:42

Od jakiegoś czasu można spotkać się z nową, ciekawą postacią tego hasła:  „Content is King in SEO”. Jak funkcjonuje ona w praktyce?

By odbiorca był content

Co stanowi podstawę content marketingu? Pojęcie najprościej wyjaśnić poprzez przymiotniki: „unikatowy” oraz „wartościowy”. W odróżnieniu od reklam, które nie zawsze trafiają w sedno potrzeb czytelnika, content marketing ma za zadanie edukować, przyciągnąć uwagę na dłużej i sprawiać, by odbiorca kojarzył markę przez pryzmat ciekawych informacji, którymi warto dzielić się z innymi. Korzyści są więc obopólne – czytelnik otrzymuje dawkę przydatnej wiedzy, marka natomiast zdobywa jego przychylność i zwiększa szanse na przeobrażenie go w… klienta. A przy tym, umiejętnie stosowany content marketing wpływa bezpośrednio na poprawę pozycji w Google. Nie bez powodu jest on uznawany za jedną z bardziej skutecznych form działania, zwłaszcza w przestrzeni internetowej. By osiągnąć pożądane cele promocyjne czy wizerunkowe, trzeba jednak najpierw zidentyfikować zapotrzebowanie odbiorcy na określone treści oraz… ustalić, w jakiej postaci konsumuje on je najchętniej.

Forma formie nierówna

Artykuły, infografiki, filmy video, e-booki czy raporty – form content marketingu przybywa, a każda kolejna zdobywa swoich wiernych zwolenników. Niewątpliwie z punktu widzenia pozycjonowania, najwięcej opcji w zakresie SEO dają artykuły – zarówno te newsowe, jak i poradnikowe oraz eksperckie. – Tworząc tekst przyjazny algorytmom Google, warto zadbać o odpowiednią długość tytułu, stosowne nagłówki wyróżnione znacznikami „H” oraz słowa kluczowe – podpowiada Michał Kliszczak, CEO wrocławskiej firmy „EACTIVE wiemy jak”, specjalizującej się w SEO i SEM. – Im wcześniej słowo kluczowe pojawi się w artykule, tym większe prawdopodobieństwo, że zostanie zauważone przez wyszukiwarkę. Oprócz ustalonych fraz, wartościowe są również synonimy – dodaje.

Internauci chętnie też czytają raporty i e-booki, pozostające w obszarze ich zainteresowań. Tutaj zasady są podobne do tych, stosowanych w artykułach, ale większa objętość opracowań wymusza oszczędność w używaniu słów kluczowych. Tradycyjne teksty to jednak nie wszystko. Popularność obrazu i video sprawia, że to po te formy przekazu odbiorcy sięgają równie chętnie. Ze względu na powiązanie Youtube’a z Google, filmy publikowane w tej platformie są honorowane w wyszukiwarce w pierwszej kolejności. Wskazane jest opatrzenie ich słowami kluczowymi w tytule i opisie oraz tagami, pasującymi do tematyki i trendów wyszukiwań . W przypadku obrazu, czyli np. infografik, to nazwa pliku ma wpływ na SEO. Należy więc przemyśleć ją jeszcze przed publikacją.

Google zawsze w centrum

Koniec końców, aby content był przyjazny odbiorcy, ale i wyszukiwarce, musi spełniać niepisane kryteria narzucone przez Google. – Praktyki polegające na tworzeniu dużej ilości, niekoniecznie wartościowych językowo, treści „Pod SEO”, nie są stosowane przez pozycjonerów, którym zależy na budowaniu wiarygodnej pozycji strony w wyszukiwarce – wyjaśnia właściciel firmy „EACTIVE wiemy jak”. – Zamiast przesycania artykułów słowami kluczowymi, zalecamy umiejętny ich dobór i umiar w stosowaniu. To, w połączeniu z innymi działaniami (mediami społecznościowymi, obecnością w strategicznych dla klienta serwisach czy oprawą wizualną), daje na ogół wymierne efekty. Content is King to zatem maksyma uniwersalna, ale content, jak każdy król, wymaga sporej dawki atencji.