Zdjęcie artykułu
Wiedzieć znaczy móc – „EACTIVE wiemy jak” case study

Planując kampanię promocyjną w sieci, nie wystarczy uwzględnić w budżecie działań pozycjonerskich...

Wiedzieć znaczy móc – „EACTIVE wiemy jak” case study

2015/09/24 15:47

Planując kampanię promocyjną w sieci, nie wystarczy uwzględnić w budżecie działań pozycjonerskich, aby automatycznie odnieść korzyści z inwestycji. Tu wszystko przebiega metodą małych kroczków, by w pełni widoczne, pożądane efekty pojawiły się po kilku miesiącach wytężonej pracy specjalistów. Przykłady dwóch klientów wrocławskiej Agencji SEO „EACTIVE wiemy jak” dowodzą, że warto poczekać.

Klient z branży odszkodowań


Wiele stron www stosujących niedozwolone praktyki SEO, zostaje ukaranych przez Google nałożeniem filtra. - Jest to kara, którą wyszukiwarka nakłada na witrynę kierującą użytkowników do swojej strony za pomocą nienaturalnych linków. O nałożonym filtrze informuje narzędzie Google Search Console (dawniej Google Webmaster Tools) – wyjaśnia Jakub Lisiecki, koordynator ds. pozycjonowania w „EACTIVE wiemy jak”. Z takim problemem borykał się klient zajmujący się odszkodowaniami, m.in. powypadkowymi, który w czerwcu 2014 zwrócił się o pomoc do firmy pozycjonerskiej. Pierwszym krokiem było zdjęcie filtra, przez który strona była indeksowana na dalszych kartach wyników wyszukiwań. Umożliwiło to „posprzątanie witryny” z blokujących linków i zwrócenie się do Google’a z prośbą o ponowną jej weryfikację. Pozytywna decyzja dała bodziec do kolejnych optymalizacji technicznych, wdrażanych ściśle według zaleceń wyszukiwarki (dotyczących m.in. adresu URL i kodu strony). Następnie aktualizowane zostały podstrony serwisu oraz strona główna (pod wszystkie pozycjonowane frazy), po czym usprawnione anchory i linki wewnętrzne. To, w połączeniu z link buildingiem i content marketingiem (pod postacią wpisów na blogu oraz regularnego uzupełniania strony Klienta o aktualności), dało w ciągu roku kilkutysięczny procentowy wzrost ruchu bezpośrednio z wyszukiwarki oraz pięciokrotne zwiększenie konwersji w obrębie strony.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Klient z branży suplementacyjnej

Drugi przykład jest dowodem na to, że spektakularne efekty można osiągać jeszcze szybciej. Brak filtra od Google’a nie oznacza automatycznego indeksowania strony na wysokich pozycjach. Często, jak w przykładzie analizowanego Klienta, problemem jest brak wdrożenia poprawnej optymalizacji serwisu. – Optymalizacja obejmuje dostosowanie zarówno adresu URL i poprawnego opisu strony, jak również składowych „niewidocznych dla oka”, czyli elementów kodu strony – tłumaczy specjalista z firmy „EACTIVE wiemy jak” – Poprawna optymalizacja to spójność wszystkich elementów witryny, odpowiednie opisanie treści i obrazów oraz brak błędnych przekierowań – dodaje. Wprowadzenie działań usprawniających witrynę pozwoliło następnie wdrożyć pierwsze linki do strony. Następnie, analogicznie do poprzedniego przykładu, uruchomione zostały działania content marketingowe. Na efekty działań wystarczyło poczekać kilka miesięcy. Ruch z wyszukiwarki wzrósł dwukrotnie, podobnie jak konwersja, którą Klient wyceniał jako koszyk zakupowy.